Przejdź do treści

Muzeum-celebryta, czyli Louvre

Podczas mojego pobytu w Paryżu musiałam zobaczyć chyba najsłynniejszą galerię sztuki na świecie. Nie mogłam się doczekać, aby zobaczyć Nike z Samotraki, Wenus z Milo, obrazy Arcimbolda, Wolność wiodącą lud znad barykady Delacroix i oczywiście Mona Lisę Da Vinciego.

Tym, co mnie najbardziej zdziwiło w Luwrze, były nie arcydzieła na ścianach, tylko zachowanie turystów. Zamiast wpatrywać się w drogocenne obrazy i rzeźby zwiedzający siadali na kanapach i przeglądali małe galerie w swoich komórkach. Jeszcze bardziej absurdalna wydała mi się kolejka do Giocondy, na końcu której można było zrobić zdjęcie, nie kontemplować w spokoju, tylko właśnie zrobić zdjęcie, słuchając dyszenia tłumu zniecierpliwionych za plecami.

Zdecydowanie najbardziej mi się podobały wyższe piętra – niemal bez ludzi, za to pełne malarstwa holenderskiego. Tutaj wreszcie można było poczuć artystyczną stronę Francji, a nie domu towarowego. Szalenie się ucieszyłam, gdy znalazłam Koronczarkę Vermeera, ponieważ jej kopia autorstwa mojego wuja wisi u mnie w domu. Zabawne mi się wydało, że pół muzeum tłoczy się przed jednym obrazem, a inne pozostają bez admiratorów.

Ilustracja
Co?Luwr
Gdzie?Rue de Rivoli, Paryż
WWWhttps://www.louvre.fr/, wersja anglojęzyczna: https://www.louvre.fr/en

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Skip to content