Przejdź do treści

Polacy w kulturze. Jesteśmy przedstawiani tragicznie, ironicznie czy z nadzieją?

*Uwaga! Tekst zawiera spoilery*

Polska i Polacy są bardzo częstym tematem tekstów naszej kultury. Czy mamy jakieś stałe cechy jako naród? Czy może każdy artysta inaczej postrzega nasz kraj? Wydaje mi się, że należy zmierzyć się z tą tematyką, przywołując dzieła z przestrzeni wielu lat, by móc cokolwiek na ten temat orzec.

(…) Nasz Naród jako lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, // Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, // Plwajmy na tę skorupę i zstąpny do głębi. Słowa te wypowiada Piotr Wysocki w salonie warszawskim w trzeciej części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Wydają się być one idealnym komentarzem do natury Polaków i całej polskości. Są narodem, który zdaje się zimny, zdystansowany, ale w którego w głębi tli się ogień. Ogień, którego nie sposób zgasić. Wydaje się, że można ich stłamsić, zniszczyć (tak jak próbowali to zaborcy), ale to nieprawda – zawsze pozostanie pod skorupą złość, nadzieja, szaleńcze poświęcenie w dążeniu do wolności.

Mickiewicz w swoim dziele snuje mesjanistyczną wizję Polski i Polaków – są narodem wybranym mającym zbawić inne. Ta tragiczna ofiara jest jednak niezbędna – to dzięki niej nadejdzie swoboda. Podobnie, jak u Georga Wilhelma Friedricha Hegla, to naród jest nośnikiem świadomości wolności, a Polacy są niczym jednostki powszechnodziejowe wybrane przez Absolut, którzy tę historię posuwają naprzód. Inaczej niż u filozofa, to naród polski jest tym jedynym, wybranym.

Wolność ta jest osiągalna w Dziadach dzięki wybitnym jednostkom takim jak Konrad czy towarzystwo przy drzwiach w salonie warszawskim. One będą popychać dzieję w kierunku oswobodzenia narodu. Warto też zwrócić uwagę, że to cały naród jest wybrany, czego dowodzi jego tragiczna historia.

Z drugiej jednak strony nie wszyscy Polacy zdają się mieć ten wewnętrzny ogień, a raczej stanowią jedynie zimną i twardą, suchą i plugawą skorupę narodu. W scenie VII Mickiewicz kontrastuje ze sobą dwie postawy – zaczynając od miejsca rozmów obu grup w salonie warszawskim, kończąc na tematach, które podczas nich poruszają. Grupa przy stoliku rozmawia po francusku o sprawach błahych – balach czy francuskich dawnych wierszach. Osoby przy drzwiach dyskutują po polsku o obecnej sytuacji w kraju i polityce , a w szczególności o Cichowskim, jednej z ofiar systemu zaborców. Towarzystwo przy stoliku zostaje przedstawione jako płytkie, tchórzliwe i pełne ignorancji – to oni stanowią zimną część lawy.

W Grobie Agamemnona Juliusz Słowacki również krytykuje postawę Polaków. Podmiot liryczny widzi tragiczny los swojej ojczyzny i bezczynność bądź bezskuteczność narodu w tej sprawie. Za pomocą pełnej patosu apostrofy do Polski ukazuje swoją rozpacz, pokazuje, że nie ma już ucieczki od zniewolenia. Zarzuca sobie i swoim pobratymcom brak działania – obrony swojego kraju. Nie ma już od tego ratunku, nie ma już wolności. Porównuje współczesne mu czasy z czasami antyku. Wtedy jednak walczono dzielnie, dziś niczym pod Chroneą Polacy wolą się schronić. Kraj nasz powinien zostać oswobodzonym, ale każdy już się poddał.

Zarówno na obrazie Autobus Bronisława Linkego, jak i w piosence Jacka Kaczmarskiego pod tytułem Czerwony Autobus, która nawiązuje do tekstu Linkego, również w ciekawy sposób ukazano naród polski. Prace artystów stanowią komentarz do ówczesnej sytuacji polityczno-społecznej. Pasażerowie symbolizują społeczeństwo polskie wraz ze wszelkimi jego przywarami – jest żołnierz, urzędnik, pijak. Wszyscy śpią, bezmyślnie dają jechać autobusowi w bezkresną dal. Nikt nie protestuje, nikt nie chce wysiąść – wszyscy się poddali rzeczywistości. Kierowcą jest manekin – on też nie wie, gdzie jedzie. Wszyscy wręcz zdają się uciekać od dobra i szczęścia, obojętniejąc i oddając swoje życie czerwonemu autobusowi. Choć w tekstach występują ewidentne nawiązania do epoki stalinizmu – począwszy od koloru pojazdu, kończąc na Stalinie siedzącym w ostatnim rzędzie – Autobusy wydają się być uniwersalnym komentarzem do naszego narodu.

Podobnie Kordian Juliusza Słowackiego zdradza nam prawdę o Polakach. Autor zaznacza w swoim dramacie, że jedyną drogą do wolności może być vita activa. W monologu na górze Mont Blanc Kordian nazywa Polskę Winkelreidem narodów – Polska nie może być Chrystusem, bierną, pełną cierpienia ofiarą. Jest to wezwanie do aktywizmu, walki i poświęcenia. Taką też postawę przyjmuje młody mężczyzna. Kiedy na spisek nie zgadza się większość obecnych, przyjmuje wobec nich postawę krytyczną i sam podejmuje działanie. Jedyną drogą do wolności jest bunt. Jednak nie oswobodzimy Polski, jeśli tylko jednostka podejmie działanie – tak, jak powstrzymały Kordiana przed zabiciem cara strach i imaginacja, tak powstrzymałyby każdego w pojedynkę. Większość narodu jednak woli się poddać jeszcze przed podjęciem walki. Woli pogodzić się z losem i żyć w kłamstwie.

Równie przykry wydźwięk ma Dzień świra w reżyserii Marka Koterskiego. Stanowiący analizę współczesnego społeczeństwa polskiego, pokazuje w sposób groteskowy, jak bardzo jest ono podzielone. Ignorancja krajan, a zarazem samotność Adasia są dodatkowo podkreślone coraz to nowymi konfliktami. Zawiść i egoizm zdają się być cechą Polaków, elit i zwykłych ludzi. Scena z modlitwą do Boga o nieszczęście sąsiada, choć hiperbolizowana, stanowi idealne podsumowanie cech narodu.

Naród Polski zdaje się być przedstawiony raczej negatywnie w tekstach kultury, które przywołałam – podkreślają one albo jego tragizm, albo nieporadność, czasem też ignorancję. Wydaje mi się to trafna analiza. Historia Polski może to potwierdzić. Ale czy Polacy są w tym wyjątkowi? Może te przywary to kwestia bycia człowiekiem? A może w istocie dzieje naszego kraju ukształtowały ten charakter? Trudno to stwierdzić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Skip to content