Akademia Welton to prestiżowe liceum dla chłopców, które ma kształcić przyszłych lekarzy, inżynierów oraz prawników. Szkoła kieruje się wartościami takimi jak tradycja, honor, dyscyplina i doskonałość, a jej uczniowie uczą się całymi dniami, aby zadowolić rodziców oraz pedagogów. Wszystko się zmienia, kiedy w szkole zaczyna uczyć John Keating – charyzmatyczny anglista, który wywraca świat nastolatków do góry nogami. Nowy profesor każe się nazywać „Kapitanem”, kwestionuje wszelkie zasady i rozbudza zamiłowanie swoich uczniów do poezji. Wszystko to prowadzi do powołania przez chłopców Stowarzyszenia Umarłych Poetów.
Bardzo lubię kultowy film Petera Weira. Miał dla mnie szczególne znaczenie w okresie gdy sama byłam nastolatką, a moja szkoła trochę przypominała Welton Academy… Możecie sobie więc wyobrazić, jak bardzo mnie ucieszyło, że warszawski Och-Teatr wystawia adaptację Stowarzyszenia Umarłych Poetów. Mimo, że moje oczekiwania były wysokie, to przedstawienie w reżyserii Piotra Ratajczaka je spełniło.
Och-Teatr ma nietypowy układ: scena znajduje się na środku sali, otoczona przez widownię z dwóch stron. Podczas przedstawienia stoją tu mała rampa i schodki, a oszczędną scenografię (Marcin Chlanda) stanowią szkolne ławki oraz biurko nauczyciela. Aby opowiedzieć historię, stoliki obracają się i przesuwają, a rampa w zależności od sceny raz jest tablicą, a raz łóżkiem w dormitorium chłopców. Aktorzy są dobrze poprowadzeni w tej nietypowej przestrzeni — pomimo małych rozmiarów i braku zaplecza (nie można się nawet skryć za kurtyną), nie jest ona przeszkodą dla rozwijającej się historii, wręcz przeciwnie.
Użyłam słowa „poprowadzeni”, bo mimo że Stowarzyszenie Umarłych Poetów nie jest musicalem, choreografia i muzyka mają tu ogromne znaczenie. Za opracowanie muzyczne odpowiedzialny był reżyser, Piotr Ratajczak, a za choreografię Arkadiusz Buszko. Razem z reżyserem światła, wcześniej już wspomnianym Marcinem Chlandą, tworzą niezapomnianą wizję. Na początku przedstawienia bohaterowie podczas nauki (a raczej znanego nam wszystkim z lat szkolnych kucia) jakby wpadają w trans: razem siadają w swoich ławkach i wstają, rytmicznie otwierają i zamykają książki, liczą na palcach, zmieniają pozycje, podpierają głowy. Oświetleni są zimnym, niebieskim rozproszonym światłem, a całemu procesowi towarzyszy elektroniczna muzyka (utwór Mammagamma zespołu The Alan Parsons Project). To stanowi kontrast w stosunku do scen czytania poezji w jaskini – wtedy chłopcy biegną do jaskini, skacząc oraz koziołkując, siedzą blisko siebie, a światło jest ciepłe i pochodzi z jednej żarówki. Podczas szkolnej nauki rządzi dyscyplina oraz mechaniczność, zaś w trakcie spotkań stowarzyszenia dominuje wolność i natura.
To lekcje Johna Keating umożliwiają młodzieży odkrycie alternatywy dla przyszłości zaplanowanej przez ich rodziców. Jak twierdzi sam belfer, próbuje on nauczyć swoich podopiecznych myśleć samodzielnie. Interpretacja roli Wojciecha Malajkata różni się od klasycznej wersji Robina Williamsa. Keating Malajkata częściej żartuje i ironizuje, naśmiewając się z głupich zasad oraz kwestionując to, kto ma być autorytetem. I ta interpretacja bardziej mi się podoba. Myślę, że taki pedagog imponowałby wielu młodym ludziom. A przy muzyce The Kinks czy The Who to już na pewno!
Wiek nastoletni to dziwny czas zawieszenia między dzieciństwem a dorosłością i moment, kiedy, choć zupełnie nie jest się na to gotowym, trzeba podjąć pierwsze poważne decyzje. Po angielsku mówi się, że lata dojrzewania to„awkward age”, a polsku, że to „trudny wiek”. Tym bardziej podziwiam młodych aktorów Stowarzyszenia Umarłych Poetów (Adrian Brząkała, Jędrzej Hycnar, Weronika Łukaszewska, Radomir Rospondek, Jakub Sasak, Aleksander Sosiński oraz Jędrzej Wielecki), którzy już od blisko 7 lat przekonująco przybierają skóry licealistów. Szczególnie wyróżnia się Jakub Sasak jako niepokorny Charlie Dalton, który jeszcze mniej od swoich kolegów wpasowywał się w szkolne ramy.
Stowarzyszenie Umarłych Poetów to opowieść o dorastaniu, niezależności i odwadze. Niezależnie od tego, czy widzieliście filmowy oryginał, warto wybrać się do Och-Teatru na tę adaptację. Tylko przygotujcie chusteczki.

| Tytuł | Stowarzyszenie Umarłych Poetów |
| Reżyser | Piotr Ratajczak |
| Teatr | Och-Teatr w Warszawie |
| WWW | https://www.ochteatr.com.pl/event-data/3502/stowarzyszenie-umarlych-poetow |